Menu

Polecamy strony

Zwiastowanie Pańskie

Niektórzy pogardliwi żydzi mówili, że Maryja pochodziła z Galilei pogan. “Czy może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46) W tym fragmencie, nie chodziło tylko o Jezusa, ale też o Maryję. Według pierwotnej tradycji Kościoła Świętego rodzicami Maryi byli Joachim i Joanna. Anioł Gabriel pojawia się w pogardzanym Nazarecie, przed młodziutką Maryją , by w oznajmić Jej, że Bóg wybrał Ją na Matkę Swojego Syna i nazywa ją Łaski Pełna (z gr. kecharitomene - z łac. gratia plena). Pomimo tego, iż nie pojmujemy tego faktu wielkiego daru, jest on Bożym planem, że Maryja jest Łaski Pełna i tak Bóg przygotował Ją na przyjście Syna Bożego. Maryja wtedy wypowiada radosne słowa: “ niech Mi się stanie według twego słowa“ (Łk 1,26-38). W tych słowach wyraża się gotowość działania Maryi względem woli Bożej. Maryja nie zadaje innych pytań i nie przedstawia Bogu swych własnych planów. Może niektórzy mieli możliwość być w Nazarecie, w Świątyni Zwiastowania. Po bocznej stronie jest kaplica, a w niej grota wykuta w skale. Znajduje się tam mały ołtarz, a pod nim napis, że “Tu Słowo (czyli Bóg) stało się ciałem”. W tym miejscu doszło do dialogu Boga z człowiekiem i od tego momentu aż do końca świata (jak długo będzie trwała Eucharystia) Bóg pozostał z nami fizycznie. Zwiastowanie, a więc przyjęcie przez Maryję i obecność w Niej przez 9 miesięcy Jezusa i narodzenie Jezusa, jest wielką tajemnicą. Pragnienie Jezusa i oświadczenie: “Ja jestem z wami aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Od tego momentu Bóg prawdziwie jest między nami. Dzisiaj obchodzimy Dzień Świętości Życia. Papież Franciszek mówił, że trwa w kawałkach III wojna światowa. Niektóre kraje, jak np. Francja, Belgia leczą rany i uświadamiają sobie jakiej grozy doświadczyli po zamachach terrorystycznych. Taka była “ruina” na lotnisku, że pierwszy samolot wystartował dopiero po paru dniach. Czy w tych krajach, myśli ktoś o tym, kto jest Dawcą Życia? W Polsce takie jest małe zaangażowanie, że do końca nie jest pewne, czy Bóg wygra walkę o życie dzieciątka. Kompromis nie jest rozwiązaniem problemu. W rzeczach Boskich, kompromis? Jest to nie do pomyślenia, mówić w sprawie obrony życia o kompromisie. Smutne, że mówią tak nawet ci, którzy winni stać po stronie życia. Kto zatem jest dawcą życia? W szczególności kraje na zachodzie, myślą, że swoją wiedzą objęli wszystkie mądrości i mają pełną wizję przyszłości ludzkości do końca świata. W okresie wojennym, na zachodzie też mówiono o “raju na ziemi”, a nawet nie można było myśleć inaczej. Czy dzisiejszy człowiek myśli, że dawcą życia jest Bóg i On decyduje? Nie nasze pomysły i kombinacje. Brukselo, opamiętaj się wreszcie! Kto stworzył rodzinę? W niej ma być miłość i dzieci. Niektórzy używają tego słowa “dziecko”. Za mało, dzieci! Kiedy są dzieci, jest rodzeństwo, są powołania, kapłaństwo, przyszłość, geniusze. Gdy jest jedno dziecko, nie ma żadnego rozwoju i idzie śmierć na poszczególne narody. Kto według zachodu stworzył mężczyznę i kobietę? Ciekawe, że oni tego nie wiedzą... Każda kobieta, może z siebie zrobić mężczyznę i odwrotnie. Tak twierdzą i chcą w nas utwierdzać i niektórzy w to wierzą, nawet lekarze, myśląc tu o pracy medycznej. Ks. bp Józef Zawitkowski powiedziałby: tak wszystko wam się jakoś w głowie pokręciło.

 

 

Wielkanocna Oktawa

Wielkanocna oktawa, prowadzi nas poprzez Liturgię Słowa do towarzyszenia Apostołom, uczniom Jezusa w odkrywaniu Zmartwychwstania. Z całą pewnością zastanawia nas to, że ich spotkania ze Zmartwychwstałym nie miały oczywistego charakteru, tak jak to dzisiejsze z J 21,1-14, które Ewangelista nazywa już trzecim od chwili, gdy Zmartwychwstał. Nie jest spotkaniem jakby od pierwszego momentu. Jezus stanął na brzegu, a uczniowie nie wiedzieli, że to jest On. Nie rozpoznali Go od razu. Trzeba było ukształtowania serca, by Jezusa, który stoi przed nimi rozpoznać jako tego samego, z którym chodzili przez wiele lat po palestyńskiej ziemi, który został ukrzyżowany i Zmartwychwstał. Ewangelia J 21,1-14, pokazuje jakby 2 sposoby, które pozwalały im, a także i nam rozpoznać Zmartwychwstałego. Po pierwsze, poznają Go przy okazji niezwykłego i bardzo obfitego połowu ryb. Obfitość i nadzwyczajność tego połowu, sprawia, że budzi się w nich pewna wrażliwość i wtedy Jan, który jest na kartach Ewangelii pewnym uosobieniem charyzmatycznego wymiaru Kościoła, pokazuje i woła w stronę Piotra, który z kolei jest wyobrażeniem instytucjonalnego wymiaru Kościoła: "To jest Pan!" Obydwaj biegną w Jego stronę. Nadzwyczajność wydarzenia sprawia, że rozpoznają, że w Tym człowieku - stojąca na brzegu postać, rozpoznają w Nim Jezusa Zmartwychwstałego. To jest dla nas pierwsza wskazówka, którą trzeba, byśmy odczytali.  Są takie momenty w naszym życiu, które są nadzwyczajne, choć może nie zawsze je za takie uważamy. Jeśli bliżej się im przyjrzymy, to mogą one być dla nas okazją, by rozpoznać Zmartwychwstałego Pana. Dla nich również, ten "nadzwyczajny" połów ryb, mógł być zinterpretowany jako czysty przypadek. Mogli powiedzieć, że przedtem nie udało się nam nic złapać, a teraz zadziwiająco dużo wydarzyło się. Oni czuli, że tu ma miejsce coś nadzwyczajnego i w pewnym momencie aktem woli przyznali, że to jest dzieło Pana. Również w naszym życiu mogą być takie momenty nadzwyczajne, których trzeba się uchwycić. W ten czas świąt, mogły mieć miejsca takie sytuacje nadzwyczajne, które trzeba nam rozpoznawać, bo one są dla nas znakami potwierdzającymi Zmartwychwstanie. Czyż nie fakt, że w wielu świątyniach w Polsce grupa dorosłych przyjmowała chrzest, nie jest znakiem, który trzeba nam odczytywać jako znak Chrystusa Zmartwychwstałego, który zwycięża w sercach tych ludzi. Jeśli gdzieś w rodzinach miało miejsce pojednanie, spowiedź po latach i wypełniły się świątynie w tych dniach Triduum Paschalnego, to czy nie są to znaki, że Zmartwychwstały Pan żyje i zwycięża? Nie lękajmy się również takich Bożych dzieł Zmartwychwstałego Pana rozpoznawać w wydarzeniach zewnętrznych, w których bierzemy udział, jeśli dzieje się gdzieś dobro, które rozpoznajemy i jest ono czymś nadzwyczajnym. Czy też i one nie są znakiem Zmartwychwstałego Pana? Chciałbym wspomnieć przepiękną interpretację bieżących dziejów świata, której dokonał swego czasu Jan Paweł II, stając na ziemi polskiej 1979 i wołał: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi... a 20 lat później po przemianach, wypowiadał już inną modlitwę: Bogu niech będą dzięki, za dar wolności, który odzyskały narody Europy. On widział, że to co się stało, nie było dziełem przypadku, czy szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Wyraźnie zanosił Bogu dziękczynienie, za te zmiany, które miały miejsce wtedy w Polsce. To jest ta pierwsza myśl, która chciałem wydobyć - trzeba nam tej wrażliwości serca, by widzieć, czuć i rozpoznawać Zmartwychwstałego Pana w tych wydarzeniach, w pewnej niezwykłości spraw, które się dzieją, choć niektórzy powiedzą, że w tych wydarzeniach nic szczególnego nie było. Jest też druga wskazówka, drugi moment, gdy uczniowie rozpoznają Zmartwychwstałego, a zarazem rozpoznają zaproszenie, które w wydarzeniu Zmartwychwstania kierowane jest także do nich, a ma to miejsce zawsze wtedy, gdy Jezus zaprasza ich do wspólnego posiłku. Po wyciągnięciu ryb, Jezus poprosił, aby przynieśli te ryby i zasiadł z nimi do posiłku. Musimy pamiętać, że dla izraelitów posiłek ma o wiele większe znaczenie, niż w naszej kulturze. Dla izraelitów czymś oczywistym było, że jeśli są zaproszeni do stołu, to znaczy że są zaproszeni także do współuczestniczenia, współdzielenia w życiu i z życiem gospodarza. W naszej kulturze ta rzeczywistość ma także ogromne znaczenie. Widzimy dobrze, że tam gdzie udzie w rodzinach żyją straszliwie zabiegani, tak że nie potrafią nawet zasiąść razem do wspólnego stołu, to jednak coś w życiu tej rodziny pęka. TO samo dostrzegamy w każdej rzeczywistości ludzkiej, każdej wspólnocie kościelnej, zakonnej, jeśli ludzie nie potrafią razem usiąść do stołu, to coś między nimi pęka. Jeśli Zmartwychwstały zapraszał ich do posiłku, to zapraszał ich również do tego, aby oni wchodzili w rzeczywistość Zmartwychwstania i uczestniczyli w życiu Zmartwychwstałego Pana. Dlatego to wspólne spożywanie posiłku ze Zmartwychwstałym Jezusem miało dla nich znaczenie nie tylko potwierdzające fakt Zmartwychwstania, ale to że oni także są zaproszeni, by żyć rzeczywistością Zmartwychwstania nie tylko kiedyś, ale już teraz. Tym zawsze jest dla nas Msza Święta. Tutaj również zasiadamy z Jezusem do wspólnego posiłku. Tak ją też przeżywajmy każdego dnia.

 

 

Gdy dwaj uczniowie z Emaus, zalęknionym Apostołom z wiarą i przejęciem, opowiadają co ich spotkało w drodze, jak nieznajomy wyjaśniał im pisma i rozpoznali Jezusa przy łamaniu chleba, teraz sam Jezus stanął pośród nich, wylewając na ich lęki i niedowierzanie, dar pokoju. Pierwszy dar od Zmartwychwstałego dla wierzących - Pokój Wam! Mieszają się w nich różne uczucia, a serca stają się niespokojne, dlatego Jezus pyta: "dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?" Ten fragment z Łk 24,35-48, znamy może z naszego osobistego życia, gdy trudne przeżycia, niepowodzenia i cierpienia, rodzą niekontrolowane lęki i dezorientację w życiu. Jak bardzo mogą owładnąć nasz umysł i serce pytania i wątpliwości, szczególnie wtedy, kiedy doznajemy zawodu, gdy w ruinę idą nasze własne pomysły na życie. Jezus powoli uspokaja skołatane serca uczniów, prosząc, aby ich wzrok spoczął na Nim, bo niektórzy z nich widzieli pusty grób, ale nie widzieli Pana. Jak bardzo człowiek chce zobaczyć swego Zbawiciela i Pana, aby uspokoić serce i życie. Wiara potrzebuje znaków, których chce doświadczyć, a nawet dotknąć. W Łk 24,35-48, Jezus posługuje się dwoma językami, dlatego, że chce wzmocnić wiarę Apostołów. Do tego celu używa języka zmysłów: patrzeć, widzieć, dotykać i pożywać. Zaprasza uczniów blisko siebie: "Popatrzcie na moje ręce i nogi". Jezus chce usunąć, zdemontować krok po kroku ich niedowierzanie i strach. Dlatego mówi: "(...) Ja Jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie". Natomiast zobaczyć i dotknąć, nie oznacza jeszcze pełnej wiary. Jezus także odwołuje się do ich pamięci, do zmysłu słuchu: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami". Wymienia konkretne pisma Mojżesza, Proroków i Psalmy, które o Nim mówiły. Jezus uświadamia im, że wiara w Niego już się rodzi w tym miejscu, gdy zaczynamy słuchać Słowo, w dodatku Duch Święty ożywia jeszcze to Słowo. Te dwa sposoby umacniania się wiary w człowieku, doprowadza wierzącego do nawrócenia przez odpuszczenie grzechów. W ten sposób karmiona, oczyszczona wiara przyprowadza nas do Zbawiciela i relacji z Nim i pozwala kontemplować. Dołączmy do modlitwy papieża emeryta Benedykta XVI, kiedy to modlił się przed Świętym Obliczem Jezusa z Manoppello: "Panie Jezu. Ukaż nam, prosimy, Twoje wciąż nowe Oblicze, tajemnicze zwierciadło nieskończonego Bożego miłosierdzia. Pozwól byśmy Je kontemplowali oczyma rozumu i serca: ludzkie oblicze Boga, który wszedł w historię, by odsłonić horyzonty wieczności. Milczące oblicze Jezusa cierpiącego i zmartwychwstałego, które zmienia serca i życie, gdy zostaje umiłowane i przyjęte. Z Twoich oczu, które patrzą łagodnie i ze współczuciem, chcemy czerpać siłę miłości i pokoju, by znaleźć drogę życia i odwagę do naśladowania Ciebie bez lęków i kompromisów, byśmy się stali świadkami Twojej Ewangelii okazując gościnność, miłość i przebaczenie. Święte Oblicze Chrystusa, światło, które rozprasza mroki zwątpienia i smutku, życie, które na zawsze zwyciężyło potęgę zła i śmierci, tajemnicze spojrzenie, które nieustannie ogarnia ludy i narody, oblicze kryjące się pod postaciami eucharystycznymi i w spojrzeniu tych, którzy żyją obok nas, uczyń nas w tym świecie Bożymi pielgrzymami, spragnionymi nieskończoności i gotowymi na spotkanie ostatniego dnia, kiedy ujrzymy Cię, Panie, „twarzą w twarz”(1 Kor 13,12) i będziemy mogli kontemplować Cię na wieki w chwale nieba. Amen!"

Modlitwa oddania

Jezu, wierzę, że Ty jesteś Boskim Lekarzem, że chcesz mojego zdrowia, ponieważ mnie kochasz. Wierzę w Ciebie i w Twój zbawczy plan względem mojego życia. Dziś powierzam się Twoim dłoniom, abyś zrobił ze mną, co zechcesz. Zrzekam się mojego planu na życie. Dziś oddaję Tobie każdy mój plan, pracę i apostolstwo. Nawet to, co uważam za dobre, Tobie oddaję. Daję Ci moją zgodę całkowitą, ie stawiam żadnych warunków, abyś zrobił ze mną to, co zechcesz. Pozostawiam Ci pełną wolność, abyś wypełnił we mnie plan Twego Ojca, choćby to miało mnie kosztować, a nawet boleć. To nie ma znaczenia. Poddaję się całkowicie Twoim rękom. Operuj mnie, jeśli to konieczne. Wyrwij ten nowotwór. Przemień te relacje, które mnie oddalają od Ciebie. Powiedz mi to, co powinienem wiedzieć. Jestem otwarty na każde lekarstwo, choćby najmniej przyjemne w smaku; na każde leczenie, choćby miało mnie boleć. Uczyń w sposób wolny to, co jest konieczne, ponieważ Ty jesteś moim Zbawicielem. Dzisiaj nie proszę Cię, byś mi dał, ale byś pozbawił mnie tego, co jest mi zbędne, tego, czego nie potrzebuję i co mi przeszkadza. Nie boję się, bo wierzę Tobie. Bo wiem, że Twój plan miłości przewyższa mój. Proszę, byś jako Boży Garncarz przekształcił tę bezkształtną glinę w nowe stworzenie, choćby ceną było moje dobre imię, reputacja, nawet życie. Chcę być taki jak Ty.

św. Wojciech

Święta

Poniedziałek, XXV Tydzień zwykły Rok A, I Wspomnienie bł

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Dzisiaj jest

poniedziałek,
25 września 2017

(268. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
1196

Wyszukiwanie